Nie jestem pewna czy tego thinspo już gdzieś nie było. No , ale nie ważne. Niech sobie będzie najwyżej jeszcze raz.
Poczułam się dziś rano jakoś tak lekko. Nie fizycznie. Mentalnie. Spojrzałam przez okno , a tam pruszył sobie śnieg. Zauroczona tym pięknem , w za dużej koszulce z krótkim rękawem nie czułam tego mrozu który oplatał moje ciało. Poszłam do kuchni , zrobiłam sobie moją ukochaną zieloną herbatę i wróciłam . Usiadłam na parapecie z kubkiem herbaty i dalej wpatrywałam się w białe cudo. Kocham patrzeć na pruszący śnieg. Kojarzy mi się z taką czystością i lekkością.
Też kiedyś będę lekka. Leciutka i delikatna jak płatek śniegu.
Układałam sobie dziś mój plan jedzenia. Wyszło 310 kcal. Pomyślałam : "310?! Matko dlaczego tak dużo"
Po czym powiedziałam sobie: "Nie daj się zwariować."
W szkole nie działo się nic ciekawego. Nie miałam pierwszej lekcji , a na drugą nie poszłam . Angielski. Mogłam pójść. Ale nie miałam akurat dziś ochoty słuchać nauczycielki : " Aniu ? Wszystko w porządku? Blado wyglądasz. " Co lekcje to samo. No do znudzenia. Problem w tym ,że ja kocham bladość. Trudno , będę musiała uzbroić się w jakąś cierpliwość co do niej. Ale.. Mam pewne podejrzenia. Ta nauczycielka wygląda jakby chorowała kiedyś na anoreksje. To specyficzny wygląd. I nosi czerwony sznurek na lewej ręce jak ja. Ostatnio zapytała mnie czy powinna o czymś wiedzieć spoglądając właśnie na mój spleciony sznurek. Odpowiedziałam - nie.
No dziwnie jest w każdym razie.
Bilans:
-1/2 jabłka (30)
-1/4 bułki graham (34.25)
-3/4 bułki graham (102,75)
-1/2 jabłka (30)
-jogurt owocowy (113)
=310
Ćwiczenia:
-pajacyki 180
-przysiady 260
-unoszenie nóg w bok 160
-skłony w bok 100
-motylek 90
-wymachy rąk w bok 40
-brzuszki 50
-unoszenie złączonych nóg 50
-rozciąganie
-wysokie unoszenie kolan.
Postaram się jeszcze coś później poćwiczyć.