O mnie

Moje zdjęcie
Głównie walczę ze sobą. Czasem o siebie. Kilogramów dużo , za dużo.

piątek, 7 września 2012

Ryż.

Ale ryżu na mleku z sokiem malinowym sobie nie wybaczę. O nie.
100 gram? Może 120. Nie więcej. Ale.. ale jednak. Przecież zamiast tego mogłam zjeść jabłko. No tak czy nie.? No mogłam, ale tego nie zrobiłam. Już teraz tego nie cofnę. Niestety. Na przyszłość będę mądrzejsza.

No więc dziś 2 łyżeczki serka naturalnego, bułka ciemna z ziarnami,a po powrocie do domu.. O Jezu. 2 łyżeczki dżemu śliwkowego mojej matki. Ryż na mleku jak wyżej. No i jabłko . Przekroczyłam 500 kcal? Policzmy.. ok. 550. O nie,przekroczyłam.
Muszę się pochwalić ,iż pomimo moich niezdarnych płuc i słabego organizmu jeszcze ciutkę, Anay nadgryzła odrobinkę aktywności fizycznej!
Tak. 100 podskoków na skakance, 50 powtórzeń agrafką, jakieś wykopy nóg też się pojawiły, a i jeszcze przysiady także. I 9 minut z Jillian Michaels. Hah żenada. Ale.. Poprawię się zdecydowanie. Tylko jeszcze troszkę. Jeszcze dam sobie odpocząć po moim 'wybryku'.
O tym,że mam schizy już chyba pisałam . Nasilają się. Powiedzieć jej o tym czy nie.. Oto pytanie dnia.
Okej. A teraz o domu. W sumie bez zmian. Jutro moja rodzicielka wyjeżdża sobie na kurs . Powodzenia mamo i do zobaczenia za 2 dni. Można byłoby powiedzieć ,że problem z głowy. Ale zostaje jeszcze tato. I w tym miejscu powinnam chyba mu pogratulować 2 miesięcy bez alkoholu. Z nim też nie będzie łatwo. Już nie. Ale spokojnie - z tym też sobie poradzimy.

czwartek, 6 września 2012

...

Dziś.? Dziś jest nijak. Ni to dobrze,ni to źle. Wszystko mi dziś jedno.

Dziś dużo jedzenia . Tak mi się wydaje. 2 łyżeczki serka naturalnego, cienka rurka "tago", szklanka zupy pomidorowej, pół bułki ciemnej z ziarnami i 2 jabłka. Myślę jednak ,że nie przekroczyłam 500 kcal.
Myślę bardzo poważnie,by zrobić sobie jutro taką głodówkę. Albo coś.. Nie wiem. Nie wiem czy mi to wyjdzie. W sobotę też mogłabym taką urządzić ,ale w niedziele niestety będzie to szok kiedy będę zmuszona zjeść obiad. A na pewno tak będzie bo od niedzielnego obiadu w życiu się nie wymigam. Nie wiem, nie wiem. Myśle. Bardzo intensywnie.

środa, 5 września 2012

212.

Przecież.. To są moje wybory. To jak chcę żyć to moja sprawa. Co z tego,że mam niespełna 18 lat?
-Nie masz jeszcze 18 lat!
-I co z tego? Przecież w grudniu kończę. 

Tak, tak . Dlaczego ona broni się tym,ze ja nie mam jeszcze 18 lat? W grudniu je skończę. I co z tego? Przecież nic się nie zmieni. Wszystko będzie jak dotychczas.

Ona potrzebuje teraz spokoju. Nie można teraz naciskać. Wsparcie jest teraz ważne. 

I gdzie ten spokój ja się pytam. No gdzie do cholery?!

Ale przecież nie tylko ja mam problem. Tysiące ludzi ma większe. I radzą sobie. A ja ze swoją głową nie mogę sobie poradzić? Żałosne.

A w szkole.. Tragicznie. Najgorzej niemiecki . Boże nie poradzę sobie. Nic nie umiem. Nic kompletnie- nawet najprostszych rzeczy. Niemądra.
2 krótkie opisy do zrobienia. i już pierwsze niedostateczne. Oj źle będzie.

Ale,ale.. Skupmy się teraz na ważnym aspekcie. Szukam sprawdzonych ćwiczeń najbardziej na nogi.
-skakanka, przysiady.. ? Ćwiczenia w domu.. Jakie, no jakie.. Anay myśl, myśl.. Bierz się za siebie.!


ś: szklanka malin 35
2ś: Łyżka serka naturalnego 13
o: szklanka zupy pomidorowej z łyżeczką makaronu 115
p: gorący kubek "barszcz" 49
k: -.
= 212.