O mnie

Moje zdjęcie
Głównie walczę ze sobą. Czasem o siebie. Kilogramów dużo , za dużo.

poniedziałek, 8 października 2012

Poniedziałek.

W sobotę na imprezie było względnie ok.
Nie jadłam dużo, ale za to trochę wypiłam. Jednak nie tyle ,by nie wrócić do domu o własnych nogach.
Nie miałam w planie pić,ale chłopak mojej koleżanki szukał towarzysza do kieliszka. Na szczęście w odpowiednim momencie powiedziałam ' stop' . Tańczyłam na tyle dużo,że pewnie większość alkoholu wytańczyłam .

- Dlaczego nie jesz?
-Nie chcę teraz jeść. 

-Jadłaś tort? 
-Ona się odchudza, nie widzisz jak wygląda? nie mogłaby pozwolić sobie na kawałek ciasta. 
No kurde. Zdenerwowało mnie to.

Za to wczorajszy dzień nie był już nawet ok. Czułam się fatalnie. Ale nie miałam typowego kaca na szczęście.
Tylko miałam wrażenie ,że cały czas coś mi stoi w gardle i zwymiotuje.
Śniadania w ogóle nie ruszyłam, na obiad zjadłam troszeczkę mięsa pieczonego. A poza tym to nic.

Dziś już lepiej.
Wieczorem zrobię edit.

sobota, 6 października 2012

Cel nie do osiągnięcia.

Uzależniona od jedzenia i nie jedzenia. Od wymiotów. Od głodówek . Od płaczu .

Kiedy to się skończy?

idę na 18-stkę dziś o 20;00. Żeby tylko nie skończyło się to źle.
Chciałabym powiedzieć 'od jutra' znowu będzie dobrze, ale nie będzie. Cholerne od jutra.
Nigdy nie osiągnę tego czego chcę.

piątek, 5 października 2012

Piątek.

Ciemno.. Ciemno jest w moim życiu .
Chciałabym,aby to się już skończyło. Czuję jakbym tkwiła w jakieś ciemnej otchłani, która wciąga mnie bez możliwości ucieczki-powrotu do świata żywych,normalnie funkcjonujących ludzi.
Czy kiedyś jeszcze wrócę do normalności? Nie wiem.

Tyle co dziś jeszcze nie wymiotowałam. Jezu. Nie zjadłam dużo ,a mimo wszystko miałam wyrzuty sumienia.


ś; szklanka malin (35), herbata z cytryną (3)
2ś: 100g marchewki (27)
o: 1/4 szklanki malin (9), plaster twarogu wędzonego (26)
p: jogurt naturalny (93)
k: baton muesli (105)

Chciałabym urodzić się na nowo.