Nie jadłam dużo, ale za to trochę wypiłam. Jednak nie tyle ,by nie wrócić do domu o własnych nogach.
Nie miałam w planie pić,ale chłopak mojej koleżanki szukał towarzysza do kieliszka. Na szczęście w odpowiednim momencie powiedziałam ' stop' . Tańczyłam na tyle dużo,że pewnie większość alkoholu wytańczyłam .
- Dlaczego nie jesz?-Nie chcę teraz jeść.
-Jadłaś tort?
-Ona się odchudza, nie widzisz jak wygląda? nie mogłaby pozwolić sobie na kawałek ciasta.
No kurde. Zdenerwowało mnie to.
Za to wczorajszy dzień nie był już nawet ok. Czułam się fatalnie. Ale nie miałam typowego kaca na szczęście.
Tylko miałam wrażenie ,że cały czas coś mi stoi w gardle i zwymiotuje.
Śniadania w ogóle nie ruszyłam, na obiad zjadłam troszeczkę mięsa pieczonego. A poza tym to nic.
Dziś już lepiej.
Wieczorem zrobię edit.


